dzisiejszej nocy
nie napiszę nic,
chociaż tak bardzo
chciałbym
nie umiem nazwać
stanów w których trwie
i ile ich tak naprawdę jest

więc zanurzę się w ciszy
czekając na słońca blask
i zamknę oczy mocno
udając, że nie słyszę
 łez
i wołania

słabnę
serce leniwie
przetłacza myśl
o pracy
rodacy, co krew
bliźnich macie
na dłoniach
w pracy
zatraćcie się
gdy słabnę ja
matka wasza ziemia
Czegóż Ci trzeba?
Czego nie masz,
a nie poszukujesz?
Mówisz i marzysz,
pragniesz i oczekujesz.
Lecz  poza poczuciem
osłabienia i niemocą
nie dajesz.
Kto nie chce być kochany
niech przyłoży głowę do ściany
I do miejsca płaczu
wrzuci resztki czasu
słowo odrzucone przez pisarza
stało się ...
początkiem fabuły
o śmierci twórcy.
spójrz,
uschło drzewo życia
nie dając nasienia

połamało swoje
niebagatelne
niecierpliwe
konary

czas zbliża
do ekshumacji
siły woli

powoli...