poskramiać dni
rozłączać codzienność
od niecodziennych chwil
złapanych za rękę
wić się i skręcać w kulę
hiperboliczny ukłon
w kierunku nieszczerych
gier karcianych
mimik twarzy
rozsypanych kluczy
które wziąć by być?
stawiam na skłonności
samobójcy
który płynie po chodnikach
prawie nie widzialny
stawiam na szczere łzy
melancholii błysk
co pod wieczór snuje się
w kącikach ust
oddech goni oddech
myśli gonią myśli
próbują się złapać
choć dzień jest za krótki
tkwię w tym chaosie
choć wyrwać się staram
nie jest mi to dane
życie zapierdala
a usiąść tylko pragnę
na skale
tam w Tatrach
wchłaniać zapach świerczyn
i szlaki poganiać
wziąć kartkę papieru
napisać od serca
i swą tępą kreską
naszkicować wieczór
myśli gonią myśli
próbują się złapać
choć dzień jest za krótki
tkwię w tym chaosie
choć wyrwać się staram
nie jest mi to dane
życie zapierdala
a usiąść tylko pragnę
na skale
tam w Tatrach
wchłaniać zapach świerczyn
i szlaki poganiać
wziąć kartkę papieru
napisać od serca
i swą tępą kreską
naszkicować wieczór
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)