Znowu tu jestem, lecz to już jest innością. błahym spojrzeniem, mrugnięciem, przewiewem.
Spojrzał w lustro, jedna zmarszczka więcej, jedna słabość mniej.
To dziś nucąc pod nosem "liberté" podskoczył w dziurawych skarpetach
Oto drodzy państwo ogłaszam wszem i wobec niezależną i liberalną republikę umierania za nić, drwin bez nuty nepotyzmu.
Dumny z siebie obserwator założy kapnie i szurając podążył pod tron.
W ogniu śmiechu i szyredy stajemy naprzeciw siebie.





