nic nie muszę mówić, Ty wiesz.

Omnibusem,
pępkiem świata
Nie jestem!
Błyskotliwym
rzucającym na kolana
Nie jestem!

Mówisz do odbicia prostoty
odbijasz się o chaotyczność,
gdzie między granicami
racjonalności i infantylności
powstał bufor
co pochłania
wyrzuca
wyrzuca i wciąga
Gniew zatrzymuje się na zamkniętym
oknie Ciszy
Rozkładam ręce
by za chwile ścisnąć pięści
Krzyk, albo zaszyte usta
sprzeczny sam ze sobą

Zabawny i zarazem głupi
Ojciec jedynie swoich myśli


Zaklaszczę zatem
wstanę wykrzykując
bIs bIs !!

Sprowadzę scenę do absurdu
gryząc się w łokieć
będę kręcić się kręcić
na środku skweru
od godziny do godziny
zaczepiając i uciekając
bawiąc się w chowanego
z obrazami...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz