zmienia
mieni się w niebie
mlekiem zachodzi
rozpływając się
w szklance niepogody

staje się tworem
podobnym
do człoweka
z kamienia
nieruchomym

słowem zatartym
o brudnych rękach
stać będzie
na nudę
łapiąc
kurz z podłogi

zmierzyć się
wzrokiem
nigdy nie pozwoli
spode łba
patrzy
na uciekające
dni
noce

tracić się
w bólu
trawić
w czystej formie

w sen zapadnę
przy nim
jak dziecko
śnić nie będę
wcisnę się
w kanty
pomiędzy ściay
za kratą,
za światem,
znajdę Cię
zadławię się
uduszę
tę myśl
stukot
w potylicy
rozbiję
o brzasku
na murku
w piwnicy

wyrywa się
od środka
rodzi się i ginie
w tchnieniu
serca

chcę dotknąć jej
przed zmrokiem
wiecznym
iskrą rozpalić
na powrót
i tlić się

tabula rasa.

Nie,
nie ma,
nie obchodzi mnie
jeśli istniejesz, istniej
jeśli nie istniejesz
nie istniałeś nigdy.

Obecność wyobcowana
czy moje
wyobcowanie obecności

czy, czy, czy
warto pytać
zastanawiać się
wyzywać

nie,
nie idę
za tobą
ani
za niczym innym

nie
nie
nie

...kaseta wymazała nagranie...


Silni słowem.

Zakotwiczamy się
między słowami.
Milczymy
krzyczymy
Milczymy...

Zbieramy
z ust słowa
wypowiedziane
wszywając nicią
za kaftan ubrania

A dziś Ci powiem
tak od niechcenia
że spałem z kobietą
najlepszą przyjaciółką

Upijesz się ze mną???


 



gwiazd nie widzę
gwiazd nie słyszę
milcząco 
błogo
stopniem na północ
nożem kołyszę
patrzę
w lustrzane odbicie
rys na lustrze
już nie liczę

A może wyrzucić
te meble te myśli
na bruk
gdzie ich miejsce

a może miejsce 
jest jeszcze gdzie indziej

nie tu
nie tam
nie przy tobie
nie przy mnie

więc nabijam
w armatę rzeczywistości
siebie w proszku 
i kulę nicości
by wystrzelić się 
w chuj daleko