znikają mi w oddali
ryty twarzy
jakby przez Styks
sam bóg je prowadził

bledną we mgle
całymi tuzinami
suche i upiorne
szkielety i czaszki

a ja sam stoję
u progu podróży
za chwile mam wsiadać?
czy zostać na brzegu?

świadkiem być,
tych co odeszli
czy piewcą z szacunku

stoję we mgle zegarów
pośród ruch wskazówek
za pięć lekkich duchów
oddam swą godzinę
/krok/

krok,
schodami
prób niezliczonych
na wyjście
przejście
przenikniecie

krok,
korytarzem
w kierunku właściwym
tak dobrze
obranym
schematem

krok,
do drzwi
nie otwartych
tysiecy możliwych
zdarzeń

o krok
już byłem
od...

...rozpaczy,
...samobójstw,
...euforii,
...objawień,
...nieskazitelnych i brudnych krętaczy.

o krok za daleko
by wrócić do stanu
dziecięcej naiwności
wolności nauczonej od ptaków