znikają mi w oddali
ryty twarzy
jakby przez Styks
sam bóg je prowadził
bledną we mgle
całymi tuzinami
suche i upiorne
szkielety i czaszki
a ja sam stoję
u progu podróży
za chwile mam wsiadać?
czy zostać na brzegu?
świadkiem być,
tych co odeszli
czy piewcą z szacunku
stoję we mgle zegarów
pośród ruch wskazówek
za pięć lekkich duchów
oddam swą godzinę
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz