Oddech próbuję złapać
W oddechu nieskończenie wiele
Powietrza próbuję złapać
Tlen wiąże w całość
Ciąży mi nadmiar
I znów po chwili
Oddech próbuję złapać
CANDY GIRL
Patrzysz na twarz, czy pamiętasz ją jeszcze
Spoglądasz w lustro, czy rozpoznajesz siebie
Wyciągasz ramię do przodu do… kogo, czego ?
Stoisz w milczeniu przed wiekiem trumny.
W ręku cukierek och boże słodycz
W ustach cukierek na boga rozkosz
Twarz osłonięta w czekoladowy sposób
Słodka może nie wina niby naiwna.
Skrzywiona z mdłości chwyciła lustro
W wielkim wkurwieniu rozbiła lustro
Pozostał ślad ciepłej krwi
Pozostał ślad stłuczonych chwil
Stała w milczeniu i po kryjomu
Dławiąc się sama wchłaniałą słodycz
Cukierkiem albo psikus
Tak Tak Nie Nie... Wyższy poziom percepcji intelektualnej perwersji...
Czas zaszył się na momenty, gdy kręci sie w koło stare koło
koło fortuny złapało kapcia więc starzec sam pcha przed sobą wózek z colą
Za nim ciągną się korowody bydlęce wagony, dziecięce balony
Podskakując w rytmach śpiewacza operowego, zapomnianego, zasmarkanego
co w blasku chwały sam klaskał dla pochwały sam jedyny
w noc tylko głuchym dźwiękiem
Słyszysz ? ja nie słyszę..
To skrzyżowanie dróg na mapie życia
Postrzeliłęm się w kolano
licząc, że skażenie wyjdzie
wraz z utratą krwi
Klnąłem w niebo do księżyca
wychylając butli treść
jeden łyk nie zmienił nic
Nowym smakiem też nie wyptę
z pamięci starej czekolady
zapamiętanej na zawsze
W czarnej dziurze myśli
pozostawiam setno spraw
i tak wiem że znów powrócę
kruche
Widziałem dziś oczy człowieka,
który wykrzywiał twarz swoją
w milczącym bólu
Widziałem dziś ciało człowieka
bezwładnie leżącego na próżno
próbującego wstać
pięć minut wcześniej, a widziałbym
gwałtownie hamujące ludzkie życie
na przedniej masce samochodu
który wykrzywiał twarz swoją
w milczącym bólu
Widziałem dziś ciało człowieka
bezwładnie leżącego na próżno
próbującego wstać
pięć minut wcześniej, a widziałbym
gwałtownie hamujące ludzkie życie
na przedniej masce samochodu
patrzę teraz w niebo
odmawiam poczucia winy
za grzech wczorajszy
za grzech jutrzejszy
bez wina odmawiam poczucia
rysuję w głowie milion myśli
odmawiam wypowiedzenia
na głos choć słowa
w głowie rysuje się bezmyślnie
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
