kiedy wycieram kurz palcami
piszę to jedno słowo
życie
kiedy myślę o nim wieczorem
wyciągam nóż o błyszczącym
ostrzu
patrzę na krew na krew ciepłą
marzę zamknąć powieki
blisko
Dlaczego starasz się wyprzeć mnie z pamięci?
Zapomnieć o rozmowach i milczeniu
Wydrzeć mnie jak kartkę z pamiętnika
tą z błędem ortograficznym do kosza
Dlaczego milczysz kiedy nie powinnaś
powiedziałem coś niestosownego?
Chciałem byś była
Śmiał się i rozmową koiła myślenie
Opowiadała o swoich planach i podróżach
W zamian dostałem zaprzeczenie.
Zapomnieć o rozmowach i milczeniu
Wydrzeć mnie jak kartkę z pamiętnika
tą z błędem ortograficznym do kosza
Dlaczego milczysz kiedy nie powinnaś
powiedziałem coś niestosownego?
Chciałem byś była
Śmiał się i rozmową koiła myślenie
Opowiadała o swoich planach i podróżach
W zamian dostałem zaprzeczenie.
Wejdź za kurtynę,
odsłaniam ją
byś zobaczył wnętrze
chłodny pokój z kominkiem
kurz na stole i kwiaty zwiędnięte
na korytarzu ściany zadrapane
przechodzę tam codziennie
rysując dłońmi nowe kształty
schody na piętro z których skakać chciałem
łamiąc sobie kark duszy moralnej
tam resztki luster
tam spalone listy
pokój dzienny tam jest duże okno
wypatruje tam wschodów słońc milionów
oto jestem.
Usiądź
Zaparzę herbatę z miętą
Porozmawiamy
Tylko chwila kiedy widzę Ciebie smutnego
Tylko chwila kiedy widzę w ambulansie
Tylko chwila kiedy zakrywasz się dymem
Tylko chwila kiedy patrzę na gwiazdy
Unikam siebie samego kiedy patrzę na rysę
smakuję od nowa nie skrywając twarzy
Patrzę prosto w oczy
Nie bojąc się nocy
Patrzę, widzę, spodziewam się tylko następstw
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)