kiedy wycieram kurz palcami
piszę to jedno słowo
życie

kiedy myślę o nim wieczorem
wyciągam nóż o błyszczącym
ostrzu

patrzę na krew na krew ciepłą
marzę zamknąć powieki
blisko
...zło nie posunie się dalej niż ja...
złapała mnie za rękę
spojrzeniem mnie uwiodła
włosy splatała na mnie
a głos jej nie umilknął

wraz z burzą dziś przybiegnie
rozwichrzy drzew korony
a potem stanie przy mnie
i będzie mówić szeptem.
Dlaczego starasz się wyprzeć mnie z pamięci?
Zapomnieć o rozmowach i milczeniu
Wydrzeć mnie jak kartkę z pamiętnika
tą z błędem ortograficznym do kosza

Dlaczego milczysz kiedy nie powinnaś
powiedziałem coś niestosownego?
Chciałem byś była
Śmiał się  i rozmową koiła myślenie
Opowiadała o swoich planach i podróżach
W zamian dostałem zaprzeczenie.
Wejdź za kurtynę, 
odsłaniam ją
byś zobaczył wnętrze

chłodny pokój z kominkiem
kurz na stole i kwiaty zwiędnięte
na korytarzu ściany zadrapane
przechodzę tam codziennie
rysując dłońmi nowe kształty
schody na piętro z których skakać chciałem
łamiąc sobie kark duszy moralnej
tam resztki luster
tam spalone listy

pokój dzienny tam jest duże okno
wypatruje tam wschodów słońc milionów

oto jestem.

Usiądź
Zaparzę herbatę z miętą
Porozmawiamy




zamknij oczy...
śnij w niezmęczeniu
ręką zakryj wczoraj
nogą idź do przodu

w górach jest to co woła
zmęczonego człowieka
pozostaw wśród drzew
swoje spalone historie

Tylko chwila kiedy widzę Ciebie smutnego
Tylko chwila kiedy widzę w ambulansie 
Tylko chwila kiedy zakrywasz się dymem
Tylko chwila kiedy patrzę na gwiazdy

Unikam siebie samego kiedy patrzę na rysę
smakuję od nowa nie skrywając twarzy
Patrzę prosto w oczy
Nie bojąc się nocy
Patrzę, widzę, spodziewam się tylko następstw