rozbieram się
z krwi i kości
stoję przed lustrem
zdziwiony
zaczynam liczyć
niechętnie
niezbyt ciekawie
kosmate mięśnie
drgają podrażnione
spazmy i migoty
zwał w moje oczy.
słońce spłynęło
w garści wino niosąc
upiło się życiem
spalaniem i byciem
słońce odsączyć
wyłączyć na przekór
burzą kosmicznym
dać spaść swobodnie
i mruczeć cicho
na balkonie
teatru życia
patrzeć na słabość
owijać ją wokół
spoglądać w niebo
gdzie nic się już nie che
leniwe treści
lenistwo jest wszędzie
bo po cóż bóg wymyślił
sił przyciągania prawa
kiedy się nie chce
puszcza w grawitację
w garści wino niosąc
upiło się życiem
spalaniem i byciem
słońce odsączyć
wyłączyć na przekór
burzą kosmicznym
dać spaść swobodnie
i mruczeć cicho
na balkonie
teatru życia
patrzeć na słabość
owijać ją wokół
spoglądać w niebo
gdzie nic się już nie che
leniwe treści
lenistwo jest wszędzie
bo po cóż bóg wymyślił
sił przyciągania prawa
kiedy się nie chce
puszcza w grawitację
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)