gdzieś pomiędzy wersami
zamieszanie i zmieszanie
rozbieram się
z krwi i kości
stoję przed lustrem
zdziwiony
zaczynam liczyć
niechętnie
niezbyt ciekawie
kosmate mięśnie
drgają podrażnione
spazmy i migoty
zwał w moje oczy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Nowszy post
Starszy post
Strona główna
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz