"gry międzyludzkie"
w sieci powiązań
rozciągamy się w prawdzie
nie miej niż ludzi
więzi nam starczy
wisi w chaosie
nasze słowo dobre
w cybernetycznym biegu
nie ma już chęci
by złowić czucie
chłodu spojrzenia
krzyku przy winie
bo nie nawinie się
ludzka dobroć
spłodzona chwilą
o jakże wiele
w nas sprzężeń
zwrotnych
równonoc świeci dziś
pustą frazą
jak z obrazu
po niebie nie chodzą
gwiazdy i półksiężyce
gdzie są
śniade i te siwe
wyobrażenia dzikie
równo podzielą się same
półmrok i wpół niewyobrażalne
to czas myśli kulawych
co przechadzają się
tylko ranem
szukać się będą na przekór
prawą ludzkim
i chyba też boskim
wokół krtani pleść będą
pieśni
rapsody o niedokończonych
pustą frazą
jak z obrazu
po niebie nie chodzą
gwiazdy i półksiężyce
gdzie są
śniade i te siwe
wyobrażenia dzikie
równo podzielą się same
półmrok i wpół niewyobrażalne
to czas myśli kulawych
co przechadzają się
tylko ranem
szukać się będą na przekór
prawą ludzkim
i chyba też boskim
wokół krtani pleść będą
pieśni
rapsody o niedokończonych
widzę jak wciąga nas
mechanizm samoobrony
coraz mniej krzyku
wywołanego chęcią działania
to kwestia widoku
każdej z perspektywy
wdzięku poprzeklejanego
z czasopism i interpersonalnych
spuścizn w wieczorowych imprez
czujesz dziś tę ciszę?
co szkicuje prototyp
załamanych rąk
nad wiarą z którą
powinniśmy iść przez życie
mechanizm samoobrony
coraz mniej krzyku
wywołanego chęcią działania
to kwestia widoku
każdej z perspektywy
wdzięku poprzeklejanego
z czasopism i interpersonalnych
spuścizn w wieczorowych imprez
czujesz dziś tę ciszę?
co szkicuje prototyp
załamanych rąk
nad wiarą z którą
powinniśmy iść przez życie
jakże zawiłe są filmy nasze
nie raz zachwiane i pomieszane
jakże przewrotne książki czytamy
wśród kartek zdania swoje mamy
poczuć pragniemy smaki świata
i koloryty kłaść na wieszakach
chwilą żyjemy, chwilę łapiemy
w bańkach dotyku poszukujemy
błogość nas trzyma
w ramionach swoich
gdy stracisz czujność
łeb upierdoli
nie raz zachwiane i pomieszane
jakże przewrotne książki czytamy
wśród kartek zdania swoje mamy
poczuć pragniemy smaki świata
i koloryty kłaść na wieszakach
chwilą żyjemy, chwilę łapiemy
w bańkach dotyku poszukujemy
błogość nas trzyma
w ramionach swoich
gdy stracisz czujność
łeb upierdoli
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)