"gry międzyludzkie"

w sieci powiązań
rozciągamy się w prawdzie
nie miej niż ludzi
więzi nam starczy
wisi w chaosie
nasze słowo dobre
w cybernetycznym biegu
nie ma już chęci
by złowić czucie
chłodu spojrzenia
krzyku przy winie
bo nie nawinie się
ludzka dobroć
spłodzona chwilą

o jakże wiele
w nas sprzężeń
zwrotnych

równonoc świeci dziś
pustą frazą
jak z obrazu

po niebie nie chodzą
gwiazdy i półksiężyce
gdzie są

śniade i te siwe
wyobrażenia dzikie

równo podzielą się same
półmrok i wpół niewyobrażalne

to czas myśli kulawych
co przechadzają się
tylko ranem

szukać się będą na przekór
prawą ludzkim
i chyba też boskim

wokół krtani pleść będą
pieśni
rapsody o niedokończonych
krew się już rozrzedza
płynie w ciele szybciej
nocy już nie starcza
wciągam się od rana

ilości nie zliczona
tuż przed moim wzrokiem
zjeść cię chcę oczami
tyle ile mogę
widzę jak wciąga nas
mechanizm samoobrony
coraz mniej krzyku
wywołanego chęcią działania

to kwestia widoku
każdej z perspektywy
wdzięku poprzeklejanego
z czasopism i interpersonalnych
spuścizn w wieczorowych imprez

czujesz dziś tę ciszę?
co szkicuje prototyp
załamanych rąk
nad wiarą z którą
powinniśmy iść przez życie
jakże zawiłe są filmy nasze
nie raz zachwiane i pomieszane

jakże przewrotne książki czytamy
wśród kartek zdania swoje mamy

poczuć pragniemy smaki świata
i koloryty kłaść na wieszakach

chwilą żyjemy, chwilę łapiemy
w bańkach dotyku poszukujemy

błogość nas trzyma
w ramionach swoich

gdy stracisz czujność
łeb upierdoli
zagubieni mają długie grzywki
co kryją ich oczy we mgle
cicho przechodząc ulicą
nie liczą się w płynnej masie

zagubieni jak mgłą okryci
do porannej kawy już nie wytrwają
skrycie sznur na szyję znów zakładają
by na moście zgubić swe zaniechanie
patrzę na zegar
mordercę
rzeczywistości
mnożą się myśli
niewybaczalne
pręgi bólu
pozostawione
same sobie

słaby jestem
by móc walczyć
ze słabością...

...samym sobą

otwarł oczy
ze zdziwieniem
że dziś
że już
że teraz
pora wstać
porą niepoważną
wyjść
i udać się
w kierunku
ciemnej nocy

dziś nie będzie spał
myślał, drżał
ta noc pisać
będzie historię
na szybie zmarzniętej
ciepłym oddechem