jesteśmy tylko
wspomnieniem
kawałkiem listu
pożółkłym słowem

jesteśmy dla siebie
nie pisanym wierszem
rymem nieskończonym
wzruszeniem

zmrok już zapada
przy szklance herbaty
zmrok już zapada
przy szklance wczorajszej

nie dane nam jest czekać
nie dane nam się znaleźć
Miej siłę
Mień się
Szklanym
Powabem
Falujacych
Rzęs
Miej zawsze
Do powiedzenia
Jedno zdanie
Resztę mów
Czynami.
Łap wiatr
Tam gdzie
Inni już
Zaprzestali
Głowę zawieś
Gdzieś między
Chmurami
Przenikaj
Wnikaj
Zapamiętuj
Milcz
I przeżywaj
Chodzisz mi
Po głowie
Stąpasz
Twardo
Nie zaprzeczalnie
Istniejesz
Mocy nie nazwana
Co łączysz
W jedno ciała
Pokrzywione
Karykaturę
Uczuć wyzwalasz
By móc
Do woli
Spalać wieczory
Skręcać do
Granic wytrzymałości
Ludzkie obejście
Na strony
Wyrzyganej
Pokory
pomarańczy
nagle zapragnąłem
pomarańczy!

twardej skóry
kryjącej
słodki miąższ
soki witalne

pomarańczy
bez trudów
schowanych
w pestkach
i cierpkiego
posmaku
przypominającego
o tym, że żyję
i potrafię
jeszcze odczuwać
ze zdwojoną siłą
wszystkie niewerbalne
pierwiastki
głucho tak
na linii
między sercem
a pragnieniem
wydobytym wczoraj

kto zadzwoni pierwszy?
kto odważy się
zrobić z siebie
pośmiewisko?

głucho tak
za oknami
szarej poświaty
między nami,
ludźmi
potrzebującymi
zmiany
pochowano już
wczorajsze trupy
spalono
w chwale
modłami splątane

wywiesili
na szyldach
ulicy
plakaty.

"radośni
młodzi
przybądźcie
do nas"

i złapią
za serce
pięknych
słów bełkotem