gwiazd nie słyszę
milcząco
błogo
stopniem na północ
nożem kołyszę
patrzę
w lustrzane odbicie
rys na lustrze
już nie liczę
A może wyrzucić
te meble te myśli
na bruk
gdzie ich miejsce
a może miejsce
jest jeszcze gdzie indziej
nie tu
nie tam
nie przy tobie
nie przy mnie
więc nabijam
w armatę rzeczywistości
siebie w proszku
i kulę nicości
by wystrzelić się
w chuj daleko
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz