Zanurzam łyżeczkę w filiżance wszechświata
poruszam, mieszam, wróżę z fusów
dopatruję się końca świata
kataklizmu cząstek bozonu
rozkodowania w stu procentach
genu szaleństwa
genomu próżniactwa
Wyciągam łyżeczkę dopijam resztę
zimnej czarnej herbaty
zapominam o końcach świata
przepowiedzianych
nagięciach strun czasu
w powietrzu unosi się zapach
świeżo zerwanej niepamięci
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz