Tej nocy odważę się skoczyć, nie zapomnę Ciebie nie zapomnę siebie



Znowu balkon, znów majaki, grzesznością będzie przesycona noc. Nie dygocze moje serce przymrożone. Echo pre-ego już nie słyszę w głowie. Zakotwiczone myśli, pragnienia chłepcze łapczywie jak zwierze. Wyć do księżyca jeśli się zachce, wyć będę do bólu krtani. Szatani kręcą się w koło kusząc nędznością , próżnością i łatwizną. Spal te wszystkie kurwy na stosie wybujałego materializmu, albo skul się jak pies.
Wierzyć bardziej wilkom niż bożkom. Rysując po ścianach własną krwią pozostawiamy na chwile swój ślad, jak  insygnia śmierci dając życie gdzie indziej.
Hydra sama ukręciwszy sobie łeb położyła się obok na łóżku. Tam zdechła, został po niej smród.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz