czekoladki
Otworzył z rozmachem nie zwracając uwagi na kształt. Zniekształcił je rozszarpując za jednym zamachem część folii fabrycznej i wieczka zakrywającego słodycz do której chciał się dobrać. Oczy jak dwie żarzące się latarnie podczas sztormu lustrowały okolicę, aby żaden nie chciany przybysz nie zacumował przy nim i nie domagał się gościnności.
-Co to to nie. Najwyżej schowam się pod stół i przykryję obrusem - powiedział pod nosem z dumą, że wymyślił tak chytry plan jednoosobowej konsumpcji .
Pod ścianą w drugim pokoju było miejsce w sam raz na taką kryjówkę. Zacisnął więc swoje drobne ręce na pudełku i szybkim krokiem zaczął podbiegać we wcześniej upatrzone miejsce.
Krach! zapatrzony w słodkości nie zauważył podwiniętego dywanu w którym ulokowała się jego noga i z całą swą długością stanęła w miejscu.
Upadł na podłogę rozsypując wszystko co tak usilnie chciał zachować dla siebie. W szoku i w wielkim zaskoczeniu nawet nie wstał. Leżąc, zgarniał wszystkie słodkości w zasięgu ręki i łapczywie wpychał je sobie do gardła, aż z lekka zsiniał krztusząc się mimowolnie.
Obserwator widząc co się dzieje podszedł z wolna do łakomczucha, który jak kameleon zmieniał swoje barwy i uderzając go odpowiednio w plecy łagodząc męki.
Pozbierali resztę nie nadjedzonych słodkości i wrzucili do pudełka. Reszta została zebrana w bawełnianą chusteczkę Obserwatora i schowana do kieszeni.
Mały wstał, wziął pudełko i poszedł do salonu usilnie częstując gości tym co pozostało w pudełku w kształcie serca.
Obserwator zachował jego łakomstwo w kieszeni i odszedł gdzieś niepostrzeżenie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
niby dobrze mieć koło ratunkowe, ale może się zepsuć... nie ma to jak świeży produkt...
OdpowiedzUsuńlepiej umieć pływać niż liczyć na koło ratunkowe :) świeżość... to bryza, wiatr co pcha i ukoi jednocześnie.
OdpowiedzUsuńdokładnie :)
OdpowiedzUsuńWięc niech się tak stanie :)
OdpowiedzUsuńAmen :)
OdpowiedzUsuń