Między myśleniem

Wciąż świadomie pragnę obiecanego
Czego…- skarcenia
Psycho- czy fizycznego
Na ołówek napiętego sumienia
Wspomnienia pieczonego w oleju
Niczym jęzory świńskie
Na patyk wsunięte
Chcę mieć nie mogę
Sadyzmu wrodzonego
Nie posiadam
Nie ukradłem ani nie kupiłem
Po prostu nie!!!
To czemuż kłuje mnie w nadnercza
Tasiemcami długie impulsy magnetyczne
Co przez rdzeń i komórki nerwowe
Na dziki zachód hen w moją głowę
Wślizgują się i patrzą oczyma mymi
Jako Freudowskie ID
Co krzyczy „RULEZ”!!!
I mocarnymi łapami okręcaj się
Wokół krtani
Na lewo lew
Wydrapany z atlasu podróżniczego
Łączy się niepozornie
Z koszmarnymi snami
Z lat mych nie innych jak dziecięcych
Tworząc niby swój własny psychoświat
Pełen impulsów barw
Reaktywacja
Podczaszkowego
Wszechnieogarniętego
szaromasowego
lądu tysiąca i jednego wspinacza
międzyczasu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz