Kulał
głowę chowając w ramiona
nie mówiąc prawie nic snuł się
między zaświeconymi lampami
stukał
źle podbitymi podeszwami
kaszlem ptaki odstraszał
dźwiękami ludzi odganiał
Slavor nukur est parkatus
loteer epist meca wiekka
Spróbował raz podskoczyć
ni to z radości,ni to z wiarą że potrafi
teraz z uśmiechem leży martwy
tuż przy brukowym dywanie
wylał się niczym zupa ciepła
niedoprawiona
niedogotowana
nie mogąca nikogo nakarmić
a oko jego jeszcze się turla
próbując dostrzec kraniec świata.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz