fale alpha

lekkość
palcem rysuje uśmiechy na skurzonym blacie
zostaną ze mną na chwilę
nieznośną lekkością bytu
zawijam  wokół szyi
wchodzę na krzesło
ciężkie są tylko myśli i dłonie
gaszę światło
rozkołyszę się
aż poczuję uścisk
wrzenie krwi

spadnę i wytrącę się zasadą
ciepło rozgrzeje nocne koszmary
będę sztucznie blady

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz