A może tak po prostu wyrzucić z siebie wszystko
to co jest prostackie i co wzniosłe również
rozłożyć na posadzce na czynniki pierwsze
i ot tak powolutku zacierając ręce
układać na nowo tasiemce przewlekłe
historii życia marzeń i ułudy
pierwszą część układanki tak trochę dla żartu
wmieszać między chwile zacne i pamiętne
rok urodzajny wyszyć samotnością
złość i gniew z dzieciństwa ze stoickim buntem
momenty co na twarzy niby nie obecne
wyszarpywały blizny na oku i duszy
ślepcy nie dostrzegają
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz