Spragniony asfalt pochłania deszcz
Jeden za drugim zapada zmierzch
Kolejna noc w duchocie ginie
Nikt nie wie w jakiej przyczynie
Odrywa się piorun spod nieboskłonu
Biegnie ku ziemi do podstaw tronu
O DRUGIEJ W NOCY W BŁYSKU NATURY
STOJĘ NA GZYMSIE KARYKATURY
PATRZĘ I CHŁEPCĘ WODĘ Z OBŁOKÓW
RZYGAM JUŻ MARCHWIĄ
RZYGAM JUŻ SOBĄ
PO CZYM GRZECZNIUTKO JAK NIGDY DOTĄD
WRACAM DO ŁÓŻKA ZACHWIANYM KROKIEM
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz