szarpnęła mnie
kiedyś za rękę
prawda
zrzuciła mnie
na ziemię
-nakarmiła pyłem-
ja wstałem
otrzepałem włosy
uśmiechnąłem się
lekko
-wyszedłem-
odtąd kłamię
w nieskończoność
pluję łgarstwem
rzucam ścierwem
pnę się nogą ponad tobą
gardzę tobą
gardzę sobą
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz