przedzieram się
między gwiazdami
między ławkami

krążę po cichu
po głowach kilku
tu zostawiam ślady

stać na chwilę
potem podążać
łapiąc nieulotne

wdychać woń
przygnębiającą...

dłonią już w domu
choć to daleko
głaszczę  po szkle
rysy twe

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz