zaparzam wywar z liści wierzby
sączę cytrynę z twej pamięci
pestki zagryzam krzywię chęci

w mózgu roi się od niepamięci

i tak przewędrowałem suche lata
pustynne pieśni krew hannibala

stopy już lekkie idą bez przeszkód
mrowi się język krzyk jest na wierzchu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz