zżera mnie od środka
ta chęć dwubiegunowa
złapać się nie dała
ta pasożytnicza sprawa

okrada mnie zupełnie
i gdzie jest moje szczęście
spod stołu słychać drwiny
śmiech mój niespożyty

kręcę się wokół osi
statecznie wiercąc w złości
by wyrwać ją z mych trzewi
uwolnić się od trwogi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz