spłodziłeś marzenia
lustrzanym odbiciem
zarysowały
bicie serca

obrzęk jest zbyt wielki
by zmieścił się
w ramy śwata
doczesności

siedzę nad kawą
słucham posłańców
ręka drży w złości
święty święty święty

posłańcu nicości
schowaj swe
płonne wieści
dla miękkich gąbek

ja stoje na krawedzi
własnej świadomości
spoglądam na bogów
codziennych motłochów

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz