roztapiam się
przy stole
w ogrodzie
między winoroślą
a jabłonią schyloną
jak bardzo jest mi daleko
do nieba
świeżego powietrza
i wonni piżma
daleko są ludzie,
ich zmartwienia,
gadulstwo,
codzienność,
ich nieludzkość
rozkładam się
na czynniki:
myślące,
zaniechane,
żyjące i obumarłe
pod stołem
w pudełkach
po butach
pozostawiam
cząstki własnego
jestestwa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz