urodziliśmy się przyjaciółmi
do krwi zdrapywaliśmy kolana
wisząc na drzew konarach
orientowaliśmy cele swoje
na rozwój czasu między
lekkimi posiłkami prosto z lasu
wdrapywaliśmy się na niezdobyte
góry, pagórki i piaskownice
błogością przepełnione życie
rokowano nam wieczną młodość
donikąd drogą iść prosto
ku prerii tej za trzepakiem
aż pękło nam światło marzeń
.
.
.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz