Kiedy leżę, nie myślę
wchłaniam twoją bliskość
na pokuszenie wodzę wzrokiem
tonę między łykiem kawy a papierosem
Ranem witasz diabelskim uśmiechem
znikając na chwilę w ramionach
zapach się unosi zmieszany charakterystyczny
woń rozchodzi się po pokoju i w pamięci
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz