Roztrzęsiony siedział w fotelu,
milczał przez chwilę trzymając w ręku kieliszek wina.
Z trudem opowiedział mi historie swoich ostatnich miesięcy
Nie była to prosta opowieść, łatwe przyznanie się do rzeczywistości.
Przyjąłem ją ze spokojem i dymem w ustach.
Zagubione oczy, zagubione myśli,
biegną gdzieś ku kochance, wybrance i niszczycielce.
Ręka zadrżała, głos przycichł, a dusza wyła.
Wiem, że chcesz walczyć, życzę Ci zwycięstwa
i podziwiam za upór.
Chcę abyś wiedział, że w spijaniu goryczy swoich błędów
mimo kilometrów nie jesteś sam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz