z roztargnienia mogę usiąść
nie opodal bramy czasu
liczyć sekundami chleb
rozłożony na czynniki pierwsze
okruchy wciągać nosem
otuchy to nie doda
najeść się nie najem
czasu nie zabiję
z roztargnienia jeżdżę z górki
bez emocjonalnych hamulców
nie ważąc na to
czy się rozbiję
stłukę głowę czy wiarę w ludzi
jestem po to by z ryzykiem
wychodzić z siebie
przenieść górę
i znów usiąść patrząc w chmury
tuż przy bramie swej natury


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz