Już po raz kolejny śnią mi się wilki.
Drapieżne i uwolnione od wszelakiego ludzkiego dotyku
Basior dumny i olbrzymi patrzy na mnie swymi dzikimi ślepiami
Samice rozglądają się za szczeniętami.
Próbowałem policzyć całą watahę, nie zdołałem.
Biegały wolno i majestatycznie tworząc krąg
Niezrozumiałe dla mnie pismo dzikiej przyrody.
Basior patrzył na mnie
Ja na niego
Nie bałem się pomimo świadomości,
że może w każdej chwili skoczyć na mnie i rozszarpać mi gardło.
Lecz on próbował mi coś powiedzieć ważnego
ale co... co... może tej nocy się dowiem.
Raz miałam podobny sen, ale to nie była wataha wilków, a jeden... stwór... trudno go nazwać.
OdpowiedzUsuńPrzewróciłam się (oczywiście uciekając od niego w gęstych zaroślach), stanął nade mną i poczułam jego gorący (tak gorący, nie ciepły) oddech...
Ehh.
Coś jest szczególnego, kiedy dzicz wkrada się do snów. Mówisz, ze uciekałaś przed nim. Ja nie uciekałem, bo miałem przekonanie, że nie zrobi nic złego. /czekam na kolejny sen wśród wilków. Może tym razem zatańczę między nimi.
OdpowiedzUsuńWidzisz, a mnie chciał połknąć w całości, taka ze mnie cholera.
OdpowiedzUsuńMoże, tańczący z wilkami... ;)
jeśli chciał Cię zjeść tzn. ze nie jesteś cholera. Jedzenie też musi być smaczne.
OdpowiedzUsuńTańczący z wilkami już był, więc powielać nie chcę.
Obcować.... oj tak !!