Zapomniał otworzyć wieczorem okna, przespał w duchocie świeżej pościeli krótką noc. Wstając potknął się o wczorajsze myśli i butelkę niedopitego wina. Dzień będzie wyglądał inaczej - pomyślał w głębi nie zgadzając się na to co może go dziś czekać. Zrobiwszy sobie kawę poszedł na balkon, podsunął krzesło. Stanął na nim.
-jestem za nisko i za daleko.
Zrobił kolejny krok, otworzył oczy szerzej. Stojąc na barierce przebierał palcami u nóg wystukując rytmy zasłyszane dwa dni temu.
Kusi iść dalej, zrobić kolejny krok po niewyczuwalnej podłodze, którą układał przez sen. Czy wytrzyma pod moim ciężarem??
-czuje się lekki.
Wykonał ten kolejny krok z pewnością.
Obserwator zawisł w oknie patrząc jak unosi się z lekka i dziko w wielkomiejskim zaduchu.
Nie chcę znać tego przestworza przed domem, nie chcę, bo bym w nim niewątpliwie zniknęła, a po co targać się na nieznane? Po co się zmierzać ze światem, po co iść w nieznane? Kiedy moje kąty, tak bardzo moje, że stopiłam się z ich zapachem, kiedy moje kąty takie ciepłe, bezpieczne. Kiedy wciąż je urządzam, przestawiam, rozwijam, zwijam, pielęgnuję, dręczę.
OdpowiedzUsuńJak wyruszyć przed dom i dom zostawić, jak się światu pokazać kiedy zawsze z dala, jak wyjść na dwór przed domem...
__________________
Dobrej nocy